Obozy pracy Jeffa Bezosa. Jak wygląda prawda pracowników Amazona

Amazon nie cieszy się opinią szczególnie dobrego pracodawcy, a doniesienia z niemal wszystkich stron świata – gdzie firma ma swoje magazyny – prowadzą do wniosku, że to nie pojedyncze przypadki, a faktyczna polityka handlowego giganta.

#1. Żeby wylecieć, wystarczy nie spodobać się algorytmowi

W wielu firmach rozmawia się z pracownikami, a kiedy pojawiają się jakieś problemy, próbuje się je wyjaśnić – choć oczywiście efekty bywają różne. Natomiast w Amazonie nikt nie zawraca sobie głowy takimi „głupotami”. O zwolnieniu decyduje bowiem algorytm. Skanery, jakimi posługują się pracownicy firmy, mają zainstalowany program ADAPT, który weryfikuje efektywność działania każdego obsługującego, starannie zapisując każde odstępstwo od oczekiwanej normy (skan nowego produktu co 11 sekund), włącznie z wyjściami do toalety, których – jak się później okaże – lepiej unikać.

Największe kontrowersje wzbudza fakt, że wskazania ADAPT są dla Amazonu wystarczającą podstawą do automatycznego zwolnienia nawet doświadczonych pracowników. Proces sądowy zmusił firmę do ujawnienia, jak duża jest skala zjawiska. Okazało się wówczas, że w jednym z magazynów algorytm zwolnił 300 pełnoetatowych pracowników w ciągu zaledwie roku!

#2. Po co chodzić do toalety, skoro można nosić ze sobą nocnik

Presja wydajności jest w Amazonie tak ogromna, że prowadzi do – dosłownie – niehumanitarnych praktyk. Oczywiście nikt w firmie nie zabrania pracownikowi udać się za potrzebą, ale to automatycznie oznacza przestój w pracy. Zwłaszcza jeśli toaleta jest na drugim końcu magazynu. Tymczasem ADAPT czuwa. Iluś pracowników magazynów przyznało więc wprost, że zamiast marnować czas na zbędne wycieczki, po prostu noszą przy sobie butelkę czy puszkę, która musi im wystarczyć.

Inni w specyficznie pojmowanej trosce o własne dobro decydują się nic nie pić podczas 10-godzinnej, fizycznie wymagającej zmiany, a jeszcze inni tak mocno wstrzymują się z potrzebami, że dorobili się chorób układu moczowego. Nie żeby poza samym magazynem było lepiej. Kurierzy zatrudniani przez Amazona przyznali się do załatwiania się w samochodach i do jeżdżenia z prędkościami sięgającymi 190 km/h. Nie jest różowo… ale za to bywa brązowo.

#3. To zupełnie nie szkodzi, że właśnie urwało ci nogę…

Niektórzy zastanawiają się, czy to jeszcze praca na akord, czy już może forma tortur. Fakty są jednak takie, że tak ogromny pośpiech, jaki narzucany jest pracownikom, nie może pozostać bez wpływu na ich zdrowie. Prowadzi do bardzo lekkomyślnego podejścia do kwestii bezpieczeństwa, co skutkuje licznymi urazami. I ponownie statystyki okazują się przerażające. W jednym z magazynów zmuszonych do ujawnienia danych odnotowano 422 urazy w ciągu jednego roku. Dla porównania średnia w branży wynosi około setki, a więc w Amazonie do wypadków dochodzi ponad cztery razy częściej!

Ale nie ma tego złego – bo Amazon zadbał o to, by fizyczne dolegliwości nie przeszkadzały pracownikom w wyrabianiu wyśrubowanych norm. W tym celu w halach stanęły… automaty do wydawania środków przeciwbólowych. Bezpłatnych – niech wszyscy wiedzą, że wujek Jeff ma gest!

#4. Śmierć to tylko niepotrzebny przestój w pracy

Wydawałoby się, że nawet najbardziej bezduszni menadżerowie nie odmówią pomocy umierającemu człowiekowi. Warto wierzyć, że w zdecydowanej większości przypadków wszelkie procedury poszłyby w odstawkę, byle tylko uratować życie. Nie w Amazonie. W 2017 roku jeden z pracowników magazynu, Thomas Becker, miał atak serca. Mimo że inni natychmiast powiadomili przełożonych, domagając się wezwania pogotowia, menadżerowie najpierw przystąpili do… wylegitymowania wszystkich w okolicy i dopiero po 25 minutach ktokolwiek w ogóle zadzwonił po karetkę. Kiedy ratownicy dotarli na miejsce, nie zostali wpuszczeni najkrótszą drogą, przez rampę załadunkową, tylko zmuszono ich do przejścia przez cały zakład, wykonując po drodze wszystkie procedury pseudo-bezpieczeństwa.

Wyjątkowo nieszczęśliwe zdarzenie? Nie do końca, bo dwa lata później doszło do analogicznej sytuacji i ponownie ponad dwadzieścia minut zwlekano z choćby telefonem na pogotowie. Od listopada 2018 do listopada 2019 w magazynach Amazona zmarło sześciu pracowników i firma zawsze – przed sądem – okazywała się niewinna. Tylko raz zasądzono grzywnę – za nieprzeszkolenie pracownika, którego oddelegowano do naprawy wózków widłowych (zmarł wskutek przygniecenia). Ile wynosiła kara? 28 tysięcy dolarów. Po czym… została zniesiona, bo gubernatorowi Indiany Ericowi Holcombowi zależało na budowie kolejnego magazynu w stanie, więc postanowił się podlizać.

#5. Dwadzieścia mil dziennie – to przecież dobre dla zdrowia

Pracując w magazynach Amazona trzeba się nieźle nachodzić. A jeśli wziąć pod uwagę presję czasową, to nawet i nabiegać. Dzienny przebieg sięga nawet dwudziestu mil, czyli ponad trzydziestu kilometrów, co już stanowi solidny wysiłek. Jeśli dodać do tego fakt, że cały ten dystans pokonywany jest po twardych, betonowych podłogach, można jednak uznać, że wcale takie dobre dla zdrowia to nie jest. Choć Amazon wydaje się absolutnie tym faktem nie przejmować – zatrudnionym pokazywane jest nawet „nagranie szkoleniowe”, na którym jedna z pracownic chwali się, że dzięki temu zrzuciła prawie 10 kilogramów. Plucie w twarz? Jak na standardy tej firmy, chyba nawet nie…

Przedstawiciele deklarują przy tym, że – by oszczędzić pracownikom wysiłku – coraz więcej zadań delegują maszynom, co również nie okazuje się takie świetne. Statystyki wykazały, że zmusza to osoby na innych stanowiskach – na przykład związanych z samym pakowaniem – do trzy-, a nawet czterokrotnie szybszej pracy! Efekty? W fabrykach (nie magazynach), gdzie Amazon wykorzystuje roboty, współczynnik wypadków jest wyższy niż w miejscach obsługiwanych wyłącznie przez człowieka

#6. Tydzień pracy jest zupełnie normalny… z wyjątkiem wtedy, kiedy nie jest

Zwyczajowo w Amazonie pracuje się cztery dni w tygodniu po dziesięć godzin, co jest całkowicie zgodne z ogólnie przyjętymi normami. Wszystko zmienia się jednak w okresie przedświątecznym – i zawsze wtedy, kiedy zwiększa się zapotrzebowanie. Wtedy normy przestają mieć jakiekolwiek znaczenie, a 40-godzinny tydzień rośnie o połowę. Sama prośba o urlop w takim okresie może poskutkować zwolnieniem – a pretekstów przecież nie brakuje. Wystarczy, że ADAPT zasugeruje zbyt niską wydajność.

Co o tym myślą pracownicy? Porównują pracę w tym okresie do 11,5-godzinnego treningu cardio. Przez pięć dni w tygodniu, dzień w dzień. A statystyki? Wykazują jeszcze większy niż normalnie odsetek wypadków przy pracy i wynikających z nich urazów. W latach 2013-2018 do magazynów Amazona 189 razy wysyłani byli ratownicy mający zapobiec potencjalnej próbie samobójczej. Dużo? To weźmy pod uwagę to, że statystyki uwzględniają tylko jedną czwartą magazynów firmy w USA. Można więc śmiało założyć, że liczba ta w rzeczywistości jest zdecydowanie wyższa.

#7. Dziesięcioletni program naprawczy w swoim stylu

Na swój specyficzny sposób Amazon zobowiązał się, że w ciągu dziesięciu lat rozwiąże wszystkie możliwe problemy swoich pracowników. Niebywały gest? Nic z tych rzeczy – po prostu… wszystkich zwolni. Już w tym momencie coraz więcej zadań oddawanych jest robotom i innym maszynom i nic nie odwróci tej tendencji. Wręcz przeciwnie – będzie jeszcze bardziej się nasilać.

Jeden z dyrektorów firmy przyznał w wywiadzie, że Amazon znajduje się o dziesięć lat od magazynów, w których nie będzie pracował ani jeden człowiek. Absolutnie każdy proces realizowany będzie przez maszyny. I jedyne, co powstrzymuje firmę przed zrealizowaniem „utopijnej” wizji już dzisiaj, jest niewystarczająca technologia. Kiedy tylko natomiast będzie to możliwe, pracownicy zostaną odesłani do domów. Przynajmniej ci, którzy dożyją.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Captcha loading...