Mieszkańcy twierdzą, że nie słyszeli żadnych alarmów. Trzeba było dzwonić albo pukać do drzwi i mówić im, żeby uciekali – relacjonują świadkowie tragedii w Hongkongu. Co najmniej 94 osoby zginęły, a dziesiątki wciąż uznaje się za zaginione po pożarze wieżowców.
Mieszkańcy twierdzą, że nie słyszeli żadnych alarmów. Trzeba było dzwonić albo pukać do drzwi i mówić im, żeby uciekali – relacjonują świadkowie tragedii w Hongkongu. Co najmniej 94 osoby zginęły, a dziesiątki wciąż uznaje się za zaginione po pożarze wieżowców. Read More
Please follow and like us: